Śniadania białkowo - tłuszczowe. Hit czy kit?

Śniadanie, według najbardziej popularnych opinii, często nazywane jest najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia. To śniadanie właśnie uchodzi za posiłek, który powinien dostarczyć nam energii na cały dzień. Najlepiej ten zjedzony do godziny po przebudzeniu i bogaty w węglowodany. Śniadania białkowo - tłuszczowe goszczą u mnie na talerzu od prawie roku. Wcześniej, tak jak większość, jadłam typowe, zbilansowane śniadania. Omlety z owocami, koktajle, owsianki. Wszystko z udziałem węglowodanów złożonych i prostych. Czyli coś, co szybko i (podobno) na długi czas sprawi, że będziemy pełni energii. Utarło się, że węglowodany powinno się jeść rano i to jeszcze najlepiej do południa, a te zjedzone wieczorem odłożą się w postaci tłuszczu. Śniadania białkowo - tłuszczowe stały się ostatnio dość modne. Co w nich takiego, co sprawia, że coraz większa liczba osób dbających o dobre samopoczucie i wygląd decyduje się na jedzenie śniadań właśnie w takiej formie? Czy węglowodany na śniadanie są aż tak bardzo złe?
Ten artykuł ma 2 strony:

Dlaczego akurat białko i tłuszcze, a nie właśnie węglowodany?
Trochę teorii.
Kortyzol.
Poziom kortyzolu stopniowo wzrasta w nocy, żeby zaraz po przebudzeniu osiągnąć swój największy poziom. Skoro, jak wiecie, kortyzol jest hormonem katabolicznym, który niszczy nasze mięśnie, to logicznie rozumując trzeba zjeść węglowodany, które by ten proces zatrzymały.
Takie rozumowanie nie do końca wydaje się być prawidłowe.

Kortyzol, jeśli nie działa bez podniesionego poziomu insuliny, powoduje rozbijanie trójglicerydów na wolne kwasy tłuszczowe w celach energetycznych oraz wywołuje lipolizę, czyli proces rozkładu trójglicerydu w tkance tłuszczowej. Wniosek więc z tego taki, że wysoki poziom kortyzolu z rana pomaga nam w spalaniu tkanki tłuszczowej. Jedząc węglowodany, podnosząc sobie tym samym poziom insuliny, hamujemy ten proces.
Grelina
To główny hormon odpowiadający za kontrolę głodu w naszym organiźmie. Jest ona uwalniana stopniowo przez całą noc i dopiero rano osiąga swój szczyt. Grelina odpowiedzialna jest za odczucie głodu, jak również stymuluje ona wydzielanie hormonu wzrostu. Hormon wzrostu odpowiedzialny jest między innymi za spalanie tkanki tłuszczowej i budowę mięśni. Zjadając węglowodany na śniadanie momentalnie podnosi się poziom insuliny, która osłabia, a wręcz niweluje poziom hormonu wzrostu.
Insulina
Poziom insuliny podnosi się poprzez podniesienie poziomu cukru we krwi. Taki poranny wyrzut insuliny (śniadanie bogate w cukry tj. węglowodany) drastycznie zmniejsza spalanie tkanki tłuszczowej w ciągu całego dnia. Jest to sporym problemem ponieważ rano kortyzol wciąż jest dość wysoki. W efekcie, wzrost insuliny powoduje utworzenie się nowych, pustych komórek tłuszczonych, obniżając jednocześnie poziom greliny oraz hormonu wzrostu. Zjadając śniadanie bogate w węglowodany zatrzymujesz wszystkie te pozytywne rzeczy, które zachodzą w tym czasie w Twoim organiźmie.
Śniadania na diecie — garść informacji

Najlogiczniejsze w tej sytuacji staje się przesunięcie śniadania o dobrych parę godzin, aż poziom kortyzolu i hormonu wzrostu będą na normalnym poziomie. Wtedy, po kilkugodzinnym poście, pierwszy posiłek mógłby być skomponowany z węglowodanów. Drugim, dobrym rozwiązaniem jest właśnie posiłek białkowo-tłuszczowy, który nie spowoduje nagłego wzrostu poziomu insuliny.
Z tego względu, że najczęściej trenuję popołudniami, zjedzenie największej ilości węglowodanów przypada na ostatni posiłek w ciągu dnia. Nie zauważyłam, żeby węglowodany na noc, w jakikolwiek sposób szkodziły mojej sylwetce, czy samopoczuciu. Wręcz przeciwnie. Zjedzenie sporej porcji węglowodanów na noc pozwala mi się lepiej wyspać, a rano mam nadal sporo energii i łatwiej mi się wstaje. Zjedzenie śniadania białkowo-tłuszczowego uwrażliwia mój organizm na wyrzuty insuliny, co faktyczne wpływa na jakość mojej koncentracji i brak senności w ciągu dnia.
Oczywiście, nikogo nie namawiam do zmiany nawyków żywieniowych i wcale nie twierdzę, że śniadania białkowo-tłuszczowe to jedyny dobry sposób na funkcjonowanie. Ważne jest Wasze samopoczucie. Zjedzenie śniadania składającego się z węglowodanów wcale nie jest złym rozwiązaniem! Jeśli po śniadaniach białkowo-tłuszczowym ktoś czuje się ciężko to dlaczego ma podążać za modą nie biorąc pod uwagę własnego samopoczucia? Sylwetkę robimy w kuchni, to prawda, ale moim zdaniem najważniejsze jest to co dzieje się w naszej głowie.


Polecane przez autora:
- Stres
- Kobieta na siłowni. Jak zacząć?
- Brak efektów odchudzania? Planowanie posiłków bez codziennego liczenia kalorii
Źródło: trenerania.pl, koxteam.pl
Ten artykuł ma 12 komentarzy
Pokaż wszystkie komentarze